Planowanie odpoczynku - ważne, żeby było!
Planowanie

Planowanie odpoczynku – to tak w ogóle można?

Czy w kalendarzu uwzględniać także planowanie odpoczynku? Jak już kiedyś wspominałam, zwykle w naszych kalendarzach, notesach i telefonach planujemy obowiązki. A gdy one już za nami – możemy „zasłużenie” odpocząć.

Choć to dość ryzykowna strategia, bo może się okazać, że tych obowiązków nie przerobimy przez bardzo długo. Z tego względu warto zadbać o regularne przerwy, tworzące przestrzeń w głowie.

Przerwa lepsza niż ciągła praca

Intensywne skupianie się na produktywnym działaniu niewątpliwie prowadzi do niesamowitych rezultatów. Z czasem jednak produktem ubocznym staje się „przegrzanie mózgu”, czyli moment zmęczenia, w którym nowe pomysły przestają przychodzić łatwo. Nawet krótki spacer czy pięć minut gapienia się w okno potrafią zresetować i przywrócić nas do formy. To z kwestii rozsądnego układania codziennej pracy. Ale ile dni codziennej pracy pociągnięsz?

Zatrzymaj się, żeby przyspieszyć

Gdy poznałam koncepcję 12-tygodniowego roku, nie rozumiałam do końca, dlaczego 13. tydzień w tej koncepcji jest tygodniem odpoczynku i świętowania. Przecież można by już być kolejne 7 dni do przodu z działaniem. Po 1,5 roku korzystania z tego systemu bardziej niż nagroda w postaci luzu cieszy mnie miejsce na rozkminianie dalszej drogi.

Planowanie odpoczynku w formie dodatkowych 7 dni pozwala na przeanalizowanie całego kwartału, zidentyfikowanie korzystnych i niekorzystnych działań, podliczenie nawyków, powrót do długoterminowej wizji. Nie przenoszę obecnych przyzwyczajeń automatycznie na kolejne 12 tygodni. Mam jasny, zaplanowany moment, w którym mogę odwrócić moje plany o 180 stopni. Oczywiście w teorii mogę to zrobić kiedykolwiek, ale bez zaplanowanych przerw zbyt często działa się z rozpędu. Mimo że już nie potrzeba. Mimo że już mi się to nie podoba i nie prowadzi do założonego celu.

Przestrzeń na nowe

Zwykle w okolicach końca 12-tygodniowego roku staram się wyjechać choć na krótko. Zmiana fizycznego miejsca wspiera zmiany w myśleniu. Odcina od codziennych czynności. Poszerza perspektywę.

Trzynasty tydzień zaczęłam tym razem na Mazurach. Spontanicznie wyznaczając linię między edukacją formalną a pracą zawodową. Zyskując czas na docenienie wszystkiego, co mnie ostatnio spotkało i wszystkiego, co obecnie mam. Układając w głowie elementy nowej codzienności, które znajdą miejsce w następnej dwunastce. Dzięki temu zmęczenie pisaniem magisterki i zastanawianiem się „co potem” ustąpiło fascynacji i zapałowi do nowych działań.

Kiedy Twój pit-stop?

Jakie działania przed Tobą? A kiedy dasz sobie czas na refleksję nad nimi? Zachęcam Cię do wpisania go w swoim kalendarzu – to miejsce nie tylko na obowiązki, ale też na to, co Cię cieszy! Zwolnij czasem, by spojrzeć na szerszą perspektywę.

Masz ciekawe sposoby na szybki odpoczynek, gdy czasu jest niewiele? Podziel się nimi w komentarzu! A może chcesz w przyszłości przeczytać o moich sposobach na szybki relaks? Koniecznie daj znać!

2 komentarze

  • Paulina Wiejak

    Nie słyszałam nigdy o tej koncepcji 12-tygodniowego roku i bardzo mi się to podoba. Chętnie przeczytałabym o samym sposobie zorganizowania sobie takiego roku, jak i czy dzielić go na mniejsze części.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.