Flow
Planowanie

Flow czy plan – która koncepcja lepiej służy codziennym działaniom?

Pewnego razu miałam przyjemność przeprowadzić dla młodych ludzi warsztaty dotyczące planowania. Jedno z pytań, które pojawiło się podczas tego spotkania, to kwestia czy lepiej działać pod wpływem flow czy zgodnie z planem.

Płyniesz z flow?

Flow czyli na polski pojęcie przetłumaczone jako przepływ to zjawisko, które opisał wspomniany w ostatnim podsumowaniu miesiąca psycholog o trudnym nazwisku. W największym uproszczeniu w stanie flow jesteśmy wtedy, kiedy wykonując daną czynność, zapominasz o upływie czasu. Niepostrzeżenie jest kilka godzin później.

Oczywiście zalety tego stanu są nieocenione: wykonywanie danej czynności nie sprawia nam trudności, ba, nawet jest przyjemne! W związku z tym rezultat najczęściej także jest bardziej zadowalający. Jednak czy na co dzień możemy oprzeć nasze działanie o pracę tylko w trybie flow? Byłby to stan idealny! Zrealizowalibyśmy to znane powiedzenie, że mając pracę, którą się kocha, nie przepracujesz ani jednego dnia.

Mało prawdopodobne jednak wydaje mi się, że wszelkie nasze działania i obowiązki będą należały do tej kategorii. Ja to bym się chyba bała postawić moje życie na regule flow, bo co kiedy przyjdzie jesień? Taka jak teraz przyszła. Szara, pochmurna, bez słońca, z wariującym ciśnieniem, które poprawia tylko trzecia kawa? No nie wiem, kiedy bym złapała flow do napisania tego posta.

Ale czekajcie, bo teraz złapałam.

Strasznie mi się nie chciało go pisać. Ale teraz już leci. I chyba tutaj ten przysłowiowy pies jest pogrzebany. Bo flow bardzo często, tak jak inspiracja czy wena, przychodzi do nas w trakcie pracy. Wraz ze wciąganiem się w daną czynność, powiedzeniem sobie, że najwyżej tylko zacznę, chociaż te 5 minut…

Można stworzyć flow?

Jak najbardziej wartościowe jest szukanie tego stanu flow w czynnościach. Jeśli lepiej uczysz się przy zielonej herbacie, to zaparz tę herbatę. Jeśli dłuższy trening wybierasz o poranku, to nie czekaj do wieczora, żeby go zrobić. Dbanie o sprzyjające okoliczności Twoich działań z pewnością podniesie też ich efekty. Chociaż trzeba mieć świadomość, że długoterminowo flow nie jest wystarczające. To jednak plan pozwala iść do przodu i wykonywać odpowiednie rzeczy w odpowiednim czasie.

Dlatego ostatecznie uważam, że najlepiej łączyć te dwie rzeczywistości. Określać konkretny czas na wykonanie danych zadań i kiedy on się zaczyna, zrobić wszystko, by odnaleźć w tym flow. A jak bardzo, bardzo się nie chce, to spróbować chociaż te 10 minut. Zawsze to 10 minut do przodu.

Całkiem dobrą opcją może być także wybranie kategorii działania, a nie konkretnego zadania. Poniedziałkowy poranek możesz poświęcić na naukę hiszpańskiego, ale kiedy wybije zapisana w kalendarzu godzina, zdecydujesz, czy masz ochotę czytać hiszpańską książkę czy uczyć się słówek z fiszek. Podobnie z jakąkolwiek pracą dyplomową. Możesz mieć zaplanowany na nią czas, a kiedy przyjdzie określić, czy wolisz przeczytać kolejny artykuł teoretyczny czy też zrobić kawałek analizy źródeł. W obu wersjach będziesz do przodu.

A Ty co wolisz?

Przedstawiłam tu swoje spojrzenie, wynikające w wielu lat testowania, ale ciekawa jestem, jak u Ciebie to działa. Wybierasz zadania według tego, co czujesz czy trzymasz się z góry określonej koncepcji? Koniecznie daj znać w komentarzu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.